Od kilku miesięcy ludność zmaga się z pandemią koronawirusa. Każdy z nas na co dzień czyta, słucha o nowych doniesieniach dotyczących tego wirusa i choroby jaką generuje COVID-19. Czy i w jaki sposób powiązane jest z tym wypadanie włosów?

Moją dziedziną jest trychologia. I na tym się skupmy.

wypadanie włosów

Łysienie nie jest objawem przebytego zakażenia COVID, u niektórych ludzi jest tylko jego konsekwencją. Coraz więcej dociera do mnie informacji z mass-mediów, od znajomych medyków a także sama spotkałam się w Gabinecie z 3 os ( dużo? mało? ), które zgłaszają nadmierną utratę włosów, po przechorowaniu COVID-19. Gdy rozwiniemy temat, trafimy na masę artykułów wskazujących na powikłanie tej choroby : osłabienie/utrata włosów. Kwestia dotyczy ludzi, którzy chorowali na początku wystąpienia pandemii w Polsce, czyli marzec-kwiecień. Doszperałam się opinii lek. że pacjenci owi cierpią na tzw. łysienie telogenowe (chwilowa, masowa utrata włosów w wyniku jakiegoś czynnika) lub łysienie plackowate ( utrata włosa wizualnie wygląda jakby głowa została wygolona do 0 w nieregularne plamki ) . Z takiego rodzaju łysieniem mamy do czynienia po niedawno doświadczonych stresach, ciężkich chorobach. Jako trycholog popieram i absolutnie zgadzam się z tą teorią a poniżej przedstawię ją Państwu bliżej:

1. Choroba : COVID-19 – opisywane objawy i przebieg są różnorodne, nierównomierne, skomplikowane, nakładają się na wiele płaszczyzn naszego organizmu. To oznacza po prostu maksymalne osłabienie naszego organizmu, bóle mięśniowe, złe samopoczucie, trudności z oddychaniem, utrata zapachu, węchu – wszystko w sposób oczywisty prowadzi do utraty masy ciała, co z kolei wiąże się przy takiej chorobie z wyniszczeniem wielopoziomowym. ( Podkreślmy, objawy różnie się utrzymują, jeżeli chodzi o czas) – im dłużej tym większe żniwo negatywne dla organizmu.

2. Towarzysząca wysoka temperatura bądź stany jej podwyższenia także bardzo silnie oddziałują negatywnie na jakość korzenia włosa, potęgując nadmierne obumieranie cebulek i ich masowe wypadanie. ( Podkreślmy, objawy różnie się utrzymują, jeżeli chodzi o czas ) – im dłużej tym większe żniwo negatywne dla organizmu.

3. Stres. Osobiście sądzę, że to główny winowajca utraty włosów u ludzi, którzy przechorowali COVID-19. Stres wynikający z samej nowej – obcej choroby, stres, bo chorzy są nijako piętnowani przez społeczeństwo, stres bo następuje po prostu asymilacja, kwarantanna, wykluczenie społeczne/rodzinne/pracownicze, stres wynikający ze ścieżki sanitarno-epidemicznej, stres bo strach o Rodzinę, znajomych, stres bo Tv nie pomaga być spokojnym podczas tej choroby, stres bo co chwila napływają do nas nowe zalecenia, uwagi, badania etc.. Stres zabiera włosy z chwili na chwilę. Można osiwieć w sposób ekstrema szybki, można stracić włosy całkowicie z głowy czy całego ciała. Stres to potężny wróg naszego zdrowia i urody. ( Podkreślmy, objawy różnie się utrzymują, jeżeli chodzi o czas) – im dłużej tym większe żniwo negatywne dla organizmu.

maseczka

4. Zatrucie polekowe. Chorzy bombardowani od początku pandemii niepewnymi metodami leczenia, przerażeni, chcący dobrze, przyjmowali masę środków farmakologicznych. Witaminy, leki p.gorączkowe, leki na ból gardła, na katar, na zatoki, na bóle mięśni, ciała ( zależy kto którą grupę objawów posiadał lub komu doszło powikłanie na konkretny obszar organizmu ) Ten, kto chorował ciężko, przewlekle objawowo walczył czym mógł. W efekcie doszło do zatrucia polekowego, co także prowadzi do masowego obumierania korzeni włosa i ich utraty. ( Podkreślmy, objawy różnie się utrzymują, jeżeli chodzi o czas) – im dłużej tym większe żniwo negatywne dla organizmu.

5. Nieprzerwany lęk ( lęk potęguje permanentny stres ) pozostałych ludzi zdrowych, lęk o wszystko co dzieje się dookoła nas. Część boi się choroby i wszystkiego wynikającego z powyższych, inna część zaczyna bać się zmian gospodarczych czy przekoloryzowania całej sytuacji ( tzw.pandemia strachu ). Ja nie opiniuję tych teorii, chciałam Państwu po prostu pokazać, dlaczego w swoim Gabinecie miewam coraz więcej ludzi z wywiadem dodatniego wyniku COVID-19.

Czy można odzyskać włosy po chorobie Covid-19?

Postępowanie trychologiczne powinno wyglądać identycznie jak sprzed pandemii : dokładny wywiad, wykluczenie niedoborów witaminowych, mineralnych, badania hormonalne + wzięcie pod uwagę przebytej choroby a raczej wysłuchanie jaki miała ona przebieg. Powyższe opisane nie będą wymienione przez naszego Klienta. My po prostu musimy to zakładać.

Zgodnie z dostępnymi informacjami w sieci, wypadanie włosów po przebytej chorobie z zakażania koronowirusem nie jest bezpośrednio związane z chorobą COVID-19. Wdrażamy zalecenia zgodne z bieżącą sytuacja Klienta/jego stanem zdrowia, psychiki/ i pozwalamy aby mógł zadziałać czas wraz ze stosowaną kuracją pielęgnacyjno-kosmetologiczną.

Reasumując : opisane powyższe dotyczą tak naprawdę wielu chorób (odpowiadają za wypadanie włosów), jakie dotykają ludzi na co dzień i do wielu chorób możemy ( powinniśmy! ) je odnosić. Pamiętajmy, równowaga emocjonalna ponad wszystko! Aby włosy mogły odrastać potrzeba homeostazy tej wewnętrznej jak i zewnętrznej. Chorby osłabiają nasze włosy, różne choroby na różnych poziomach.

Podkreślam, pisząc powyższy artykuł, bazowałam na dostępnych internetowych opiniach, artykułach, przy czym liczę się z brakiem ich poparcia w badaniach, są to często domysły wielu lekarzy różnorakich specjalności. Napływ informacji jest zewsząd, tak jak Państwo czytam, staram się wyciągać wnioski, by nie zagubić się w tym gąszczu dezinformacyjnym. Jednak szczytem niekompetencji mojej byłoby niewspomnienie o jednym – mówi się, że COVID-19 to nowa choroba, nieznana choroba, nieobliczalna choroba. Logika wskazuje więc , że póki nie zostanie zbadana ta jednostka chorobowa, powikłania/konsekwencje wynikające z negatywnego żniwa mogą utrzymywać się przewlekle wśród ludzi.

Koronawirus

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Wypadanie włosów a koronawirus.